— To będziesz musiał pozostać w więzieniu podczas mojej ucieczki z Jimem?
— Nie na długo. Wypcham słomą ubranie Jima i położę taką lalkę na jego łóżku. Będzie to niby jego matka, za niego przebrana. A przez ten czas Jim ubierze się w suknię cioci, którą ja z siebie zdejmę, i wszyscy trzej razem uciekniemy. To jest nie uciekniemy, ale „ocalimy się ucieczką”, bo uciekają tylko zbrodniarze, zaś więźniowie niepospolici, na przykład królowie, „ocalają się ucieczką”.
Tomek napisał więc anonim, ja zaś tej samej nocy ściągnąłem suknię Mulatce, ubrałem się w nią i tak wystrojony poszedłem podsunąć list pod główne drzwi wejściowe. W liście było napisane tylko:
„Miejcie się na ostrożności. Czeka was wielka nieprzyjemność. Czuwajcie z wytężoną uwagą.
Wasz nieznany przyjaciel”.
Następnej nocy przybiliśmy do drzwi wejściowych rysunek nakreślony krwią przez Tomka, a przedstawiający trupią czaszkę na dwóch skrzyżowanych piszczelach, zaś później na drzwiach od tyłu Tomek narysował ogromną, „familijną”, jak mówił, trumnę.
Na całą rodzinę padł taki strach, że nigdy jeszcze nie widziałem nic podobnego. Gdyby cały dom był pełen duchów, zaczajonych w każdym kąciku i unoszących się w powietrzu, to i wtedy chyba nie byłoby większego popłochu. Tomek cieszył się, że tak dobrze idzie, twierdząc, że nigdy by się nie spodziewał takiego powodzenia.
— A to dlatego — mówił — że spełniamy swój obowiązek.
Lecz jeszcze nie wszystko było zrobione. Nazajutrz, o świcie, mieliśmy już przygotowany drugi list, nie wiedząc, co z nim zrobić, bo przez całą noc Czarny miał stróżować i obchodzić dom naokoło, żeby nikt nie miał dostępu do drzwi. Tomek zsunął się na dół po piorunochronie dla zbadania położenia, lecz okazało się, że Czarny siedzi pod drzwiami i śpi. Wsunąwszy mu więc list za kołnierz, powrócił tą samą drogą. W liście zaś tak było napisane: