— To dziwne! A powiedz no prawdę, chłopcze, na co chory twój ojciec?
— Ojciec chory na... na... To nic wielkiego, tylko chory...
Przestali robić wiosłami, a drugi, który dotąd milczał, odzywa się:
— Kłamiesz, chłopcze. Gadaj mi zaraz, co twemu ojcu? Radzę ci, mów prawdę. Lepiej na tym wyjdziesz.
— Powiem, proszę pana, daję uczciwe słowo, że powiem. Tatuś ma... ma... Proszę panów, niech panowie nie oddalają się od tratwy i dopuszczą mnie do siebie. Linę rzucę... Proszę panów...
— Cofaj się, Janie, cofaj! — woła pierwszy. — A ty, chłopcze, z daleka się trzymaj, pod wiatr. Diabli nadali! Właśnie stamtąd wiatr... Chłopcze, twój ojciec chory na ospę i ty wiesz o tym doskonale. Czemuś nie powiedział prawdy od razu? Czy chcesz roznieść zarazę po całym kraju?
— Kiedy ja... ja... — rzekłem, szlochając — mówiłem najpierw prawdę każdemu, lecz wszyscy ode mnie uciekali.
— Biednyś ty chłopiec! Żal nam ciebie z całego serca, ale... widzisz... my także nie mamy ochoty dostać ospy. Słuchaj, ja ci powiem, co zrobić. Nie próbuj holować tratwy sam: nie dasz rady albo ją rozbijesz na drzazgi. Popłyńcie jeszcze ze dwadzieścia mil w dół rzeki, zobaczycie po lewej stronie miasto. Będzie już wtedy po zachodzie słońca... ciemnawo... Gdy spotkasz kogoś na wybrzeżu, poproś o pomoc... Powiedz, że wszyscy twoi chorzy na febrę. Nie bądźże znów głupi, nie pozwól się nikomu domyślić, że to nie febra, lecz ospa. Za grzeczność, którą ci świadczymy, zróbże i ty nam grzeczność: niech między tobą a nami rozciągnie się dwadzieścia mil. Nie przybijaj do brzegu tam, gdzie widać światło, nic ci z tego nie przyjdzie, bo to tylko składy drzewa. Słuchaj jeszcze: twój ojciec pewno ubogi? Jakbym widział, że kuso173 koło was. Patrz, tu na tej desce kładę dwudziestodolarową sztukę złota... Deskę niesie do ciebie woda, weź sobie pieniądze. Mnie samemu wstyd, że tak od ciebie uciekamy, ale doprawdy, z ospą nie ma żartów. Sam przecież wiesz.
— Poczekaj, Parker — odezwał się drugi. — Masz tu drugą sztukę złota, połóż ją także na desce: to ode mnie. Bóg z tobą, chłopaczku, Bóg z tobą. Zrób, jak ci radzi pan Parker, a dobrze wyjdziesz na tym.