— Tak, tak, chłopcze. Bądź zdrów, bądź zdrów! A jeżeli gdzieś zobaczysz zbiegłych Czarnych, to wezwij pomocy i złap ich. Zarobisz przy tym.
— Bywajcie, panowie, zdrowi — odpowiedziałem. — Postaram się nie przepuścić koło siebie Czarnych.
Oddalili się, a ja powróciłem na tratwę, upokorzony i nieswój, wiedząc, że źle postąpiłem. Przekonałem się przy tym, że już się nie nauczę być dobry. Taki, którego nie nauczą chodzić prosto, kiedy jest mały, nigdy nie wyjdzie na człowieka: raz zepchnięty z drogi, nie znajdzie już w sobie siły do panowania nad sobą i naturalnie poślizgnąć się musi. Myśląc nad tym przez chwilkę, rzekłem sobie: „Słuchaj, Huck, przypuśćmy, że postąpiłeś, jak należało, i wydałeś Jima, czy czułbyś się bardziej zadowolony, spokojniejszy, niż się teraz czujesz?”. „Nie — odpowiedziałem sobie — nic a nic lepiej”. No, skoro tak, to po co ja mam uczyć się czynienia dobrze, kiedy czynić dobrze trudno i przykro, a czynić źle ani trudno, ani przykro, a nagroda zaś jedna i ta sama: czy tak, czy owak nie czujesz zadowolenia. Odpowiedzi na to nie znalazłszy, postanowiłem nie suszyć sobie tym głowy, ale odtąd tak postępować, jak mi w tej chwili będzie wygodniej i łatwiej.
Poszedłem do naszej budki: nie ma tam Jima. Oglądam się naokoło: nigdzie go nie ma. Wołam więc:
— Jim!
— Tu jestem, Huck. Czy już ich nie widać? Nie mów tak głośno...
Stał w wodzie po samą szyję, nos tylko widać mu było zza krawędzi tratwy.
— Słyszałem wszystko, co mówiliście — powiada. — Zsunąłem się więc do rzeki i gotów już byłem płynąć na brzeg, gdyby tu zajrzeli, a potem znów bym powrócił. Ależ udało ci się z nimi, Huck! Wyprowadziłeś ich w pole aż miło! Złotko ty moje, ocaliłeś starego Jima i stary Jim nigdy ci tego nie zapomni, nigdy...
Potem zaczęliśmy rozmawiać o pieniądzach. Dobrze nam się dostało, po dwadzieścia dolarów na każdego. Jim był zdania, że możemy teraz zakupić sobie miejsce na pokładzie parowca i że tych pieniędzy wystarczy na najdłuższą podróż po wolnych stanach. Dodał wreszcie, że płynąć jeszcze dwadzieścia mil to nic, ale chciałby już mieć je za sobą.