— Prędzej, chłopcy! Kto tam?
— Ja — powiadam.
— Co za ja?
— Jerzy Jackson, proszę pana.
— Czego chcesz?
— Ja nic nie chcę, proszę pana... Ja chciałem tylko przejść sobie tędy, ale psy mnie nie chciały puścić.
— A czego się włóczysz o tej porze? Co?
— Ja się nie włóczę, proszę pana, ja tylko spadłem z pokładu parowca.
— Co? Naprawdę spadłeś? Zapalcie no tu światło. Więc jak się zowiesz?
— Jerzy Jackson, proszę pana. Nieduży jeszcze jestem.