w mchu i jestem mchem.

mokry ślad buta na wysokości mostka.

telefon milczy albo kłamie

one of these nights — mam w buzi żwir, który nie

chce dać się przełknąć. myję zęby, ze szczoteczki

zostaje wiór, no trudno.

na pożegnanie nie powiedziano sobie nic specjalnie

odkrywczego, to było jedno ze zwykłych pożegnań,

z kimś, kto wróci, zanim zdążysz przytyć i wyłysieć.

mimo wszystko niepokój wlókł się jak autobus i ten