Pod czarne szumiące dęby,
Nad czujną źrenicę zdroja10,
Że nie masz go nad ogniem obiaty,
Że go już nie masz w chramie,
W ciemnej, dymnej, wilgnej11 pieczarze świątnicy...
Że oto w skwarną, słoneczną biel,
Wieńczony w ciężkie kłosy,
Szedł ku mnie łąką jasny bóg Lel,
Bóg młody, złotowłosy...
I nikt nie widział go prócz mnie