Gdy szedł w dębowe chłody
I stało wszystko wkoło jak w śnie
U brzega świętej wody...
I oto w skwarną południa biel,
Wieńczony w ciężkie kłosy,
Mówić jął do mnie jasny bóg Lel,
Bóg młody, złotowłosy...
«Słysz!
Ja bóg pogody i bóg znojnych cisz,
W tę świętą upalną godzinę