W poranek Święta...

Wtedy ostatni raz

Z miodną obiatą szłam przed twój głaz,

Słoneczny, młody,

Złotowłosy boże!

Jak dziś — w ranne, rzeźwe chłody.

Przez zboże,

Szli biali włastowie ze wsi,

Za nimi lud

Korowodem,