— Ale przedwczoraj wieczorem był jeszcze?
— Tak. Przedwczoraj nie wychodził wcale ze swego pokoju. Był trochę zmęczony i Lola zaniosła mu w południe śniadanie, a obiad o siódmej wieczór.
— Więc zniknął między siódmą wieczorem przedwczoraj a szóstą rano wczoraj?
— Tak, poprzedniej nocy. Tylko...
— Tylko?
— No, widzi pan... W nocy nie można wyjść z arsenału.
— Zatem nie wyszedł?
— To niemożliwe. Ja i koledzy przetrząsnęliśmy cały port wojenny.
— A więc wyszedł.
— To niemożliwe. Wszędzie stoją straże.