— Nie wiem.
— Herlock Sholmes.
Spotkanie było dziwne. Było również znamienne. Młody człowiek natychmiast pojął jego doniosłość. Po wymianie komplementów rzekł do Sholmesa:
— Przypuszczam, że pan tu bawi chyba z powodu... niego?
— Tak.
— Więc, więc... sądzi pan, że mamy szanse w tych okolicach...
— Jestem tego pewny.
Radość, której doznał Beautrelet, stwierdzając, że opinia Sholmesa zgadza się z jego własną, nie pozostała niezmącona. Jeśli Anglik dotrze do celu, to zwycięstwo będzie połowiczne, a kto wie, czy nie dotrze przed nim?
— Czy ma pan dowody? Wskazówki?
— Niech się pan nie obawia — roześmiał się Anglik, rozumiejąc jego niepokój — nie wejdę panu w drogę. Pana zajmuje dokument, broszura... rzeczy, które nie budzą we mnie wielkiego zaufania.