— Ma pan rację. Grunt to Wydrążona Iglica. Co do reszty miejmy nadzieję, że los nam po może. A teraz porozmawiajmy.
No nowo przybrał swój urzędowy wyraz i powiedział poważnym tonem:
— Drogi panie Beautrelet, kazano mi polecić panu, żeby pan całą tę sprawę zachował w jak największej tajemnicy.
— Rozkaz od kogo? — zapytał żartobliwie Beautrelet. — Od prefekta policji?
— Wyżej.
— Prezesa Rady Ministrów?
— Wyżej.
— Tam do licha!
Ganimard rzekł przyciszonym głosem:
— Beautrelet, przybywam z Pałacu Elizejskiego60. Tę sprawę uważają za najwyższej wagi tajemnicę państwową. Istnieją poważne powody, żeby zachować w tajemnicy tę niewidzialną cytadelę... zwłaszcza ze względów strategicznych... Może ona się stać centrum zaopatrzenia, magazynem nowych prochów, świeżo wynalezionych pocisków, czy czegoś w tym rodzaju; po prostu tajnym arsenałem Francji.