— Nie mogę. Po pierwsze, przysiągłem, a poza tym otrzymałem dziesięć tysięcy franków na swoją klinikę ludową. Jeśli nie zachowam milczenia, odbiorą mi tę sumę.

— Patrzcie! I pan w to wierzy?

— Dalibóg, wierzę. Wszyscy ci ludzie wyglądali na bardzo poważnych.

Takie są objaśnienia, których udzielił nam doktor Delattre. A wiemy skądinąd, że dyrektorowi policji mimo usilnych starań nie udało się dotąd wydobyć z niego dokładniejszych szczegółów co do operacji, którą wykonał, co do chorego, którego leczył, i co do okolic, przez które przejeżdżał automobil. Zatem zdaje się, że będzie trudno dociec prawdy”.

Tę prawdę, której autor wywiadu, jak przyznał, nie był w stanie odgadnąć, umysły cokolwiek jaśniej widzące odgadły przez proste zestawienie z faktami, które miały miejsce poprzedniego wieczora w zamku Ambrumésy, podanymi tego samego dnia z najdrobniejszymi szczegółami przez wszystkie dzienniki. Istniał najwidoczniej zastanawiający związek między zniknięciem zranionego złoczyńcy i porwaniem znakomitego chirurga.

Zresztą śledztwo wykazało słuszność tej hipotezy. Idąc za tropem rzekomego woźnicy, stwierdzono, iż dotarł do oddalonego o piętnaście kilometrów lasu Arques i że stamtąd, rzuciwszy rower do rowu, udał się do wioski Saint-Nicolas, skąd nadał następującą depeszę:

A. L. N., urząd pocztowy 45, PARYŻ

Sytuacja rozpaczliwa. Konieczna operacja. Wysłać znakomitość czternastką.

Dowód był niezaprzeczalny. Zawiadomieni wspólnicy paryscy pospiesznie załatwili sprawę. O dziesiątej wieczorem wysłali znakomitość drogą krajową numer czternaście, która prowadzi wzdłuż lasu Arques i dochodzi do Dieppe. W tym czasie banda złoczyńców, korzystając z podłożonego przez siebie ognia, uprowadziła swego przywódcę i przeniosła go do karczmy, gdzie po przybyciu doktora, około drugiej rano, miała miejsce operacja.

Co do tego nie było wątpliwości. W Pontoise, w Gournay, w Forges inspektor naczelny Ganimard, wysłany specjalnie z Paryża wraz z inspektorem Folenfantem, stwierdził przejazd automobilu poprzedniej nocy. I to nawet na drodze z Dieppe do Ambrumésy. Chociaż o blisko pół mili9 od zamku nagle zgubiono ślad automobilu, zauważono przynajmniej liczne ślady kroków między furtką parku a ruinami klasztoru. Ponadto Ganimard zwrócił uwagę, że zamek w furtce został wyważony.