W Dieppe wynajął dorożkę. W bramie Ambrumésy spotkał sędziego śledczego, który potwierdził mu straszną wiadomość.
— Nic więcej pan nie wie? — zapytał Beautrelet.
— Nic.
W tej samej chwili sierżant żandarmerii podszedł do pana Filleul i podał kawałek pogniecionego, poszarpanego, pożółkłego papieru, znalezionego niedaleko miejsca, w którym leżał bandaż. Pan Filleul oglądnął go, a potem podał Beautreletowi, mówiąc:
— To chyba nam niewiele pomoże w naszych poszukiwaniach.
Izydor obracał kawałek papieru na wszystkie strony. Pokryty cyframi, kropkami, literami i znakami, przedstawiał on dokładnie rysunek, który tu podajemy:
Rozdział III. Trup
Około godziny szóstej wieczorem, po skończeniu swej pracy, pan Filleul w towarzystwie swego pisarza, pana Brédoux, czekał na powóz, który miał go zawieźć do Dieppe. Był wzburzony i zdenerwowany. Dwukrotnie zapytał:
— Czy nie widział pan młodego Beautreleta?