Joyzello!...

JOYZELLA

Tak, to ja, to ja... Patrz na mnie, patrz!... Oto moje ręce, moje czoło, moje włosy, moje ramiona... Oto moje pocałunki, które pozna czar twoich pocałunków...

LANCEOR

Tak, to ty, to ty — i światło... Ach, i ta sala, którą widziałem... Trzeba chwilę czekać... Cóż to mi się stało?... Wracam do przytomności... Leżałem tam, tam, nie wiem gdzie, przed jakąś wielką bramą, którą chcieli otworzyć... Byłem pogrzebany, a zimno mnie opanowało... Potem wołałem cię, wołałem bez końca — a ty nie przychodziłaś...

JOYZELLA

Ale ja przyszłam, ja byłam, byłam przy tobie!...

LANCEOR

Nie, nie byłaś przy mnie... Lody mnie pochwyciły, noc mnie pochwyciła, życie me się rozwiewało... Ale teraz jesteś, jesteś... Oczy me się otwarły i nagle cię widzą, gdy wyszły z mroku... Na próżno są zdumione wielkim światłem; ty jesteś przy mnie, a ja przechodzę wprost z grobu w promienie słońca i ramiona miłości. Tak się to zdaje niemożliwe temu, kto wraca z tak daleka... Muszę cię dotknąć, muszę się uczepić pieszczoty twoich rąk, promienia twoich oczu, muszę ująć złoto przeczyste twych włosów, które mi świadczą, że jest dzień! Ach, ty nie wiesz, jak się kocha, umierając, i jak ja kochać cię będę, ja, com utracił ciebie i odnalazł z powrotem...

JOYZELLA