JOYZELLA

Ponieważ jesteś szczęśliwy i ja też jestem szczęśliwa... Nic więcej nie wiem... Zaledwie, że się obudziłam ze snów okropnych i niezrozumiałych...

MERLIN

Tak, moja biedna Joyzello, sen był okropny; ale oto leży on powalony, a próba minęła, budując podstawy szczęścia, któremu nic już nie grozi, prócz tej nieprzyjaciółki, co grozi wszystkim ludziom...

LANCEOR

Ale jakaż wreszcie była ta straszliwa próba?...

MERLIN

Joyzella ci to opowie w pierwszych pocałunkach, wolnych od wszelkiego niepokoju, które wymienicie po tym zwycięstwie. Odsłonią one daleko lepiej niż moje biedne słowo to, co się w tej próbie zdaje nieprzebaczalne... Była to próba niebezpieczna i prawie nie do przezwyciężenia... Joyzella mogła wybrać drogę rozmaitą... Mogła ustąpić, mogła poświęcić się sama, poświęcić swoją miłość, mogła oddać się rozpaczy, alboż ja wiem? Nie byłaby wtedy Joyzellą tą oczekiwaną... Był to tylko szlak wykreślony przez przeznaczenie: weszła na tę ścieżkę, kroczyła po niej aż do końca i zbawiła ci życie, zbawiając swą miłość...

JOYZELLA

Więc jest nakazane, aby miłość wymierzała ciosy i zabijała wszystko, co stoi na jej drodze?...