(Wtedy zegar albo śpiewał, albo robił „tik-tak”, albo warczał).
Dwukrotnie popełniałem samobójstwo
(raz w sonecie, a raz uratowano mnie w ostatniej chwili).
Przeważnie robiłem głupstwa,
gdy słowik kwilił.
Gwiazdy były srebrne, chłodne i dalekie
(ile razy nie zliczyłem dokładnie)
trzynaście razy miałem czerwone powieki,
sto razy upadła uczciwa dziewczyna, a raz zdawało się, że upadnie.
Grałem na fortepianie, cymbałach i lutni,