zakwita grzybami w zapadających się domach,

balaski12 w gankach jak szyny wygiętych i ponurych,

próchniejąc, płaczą po kryjomu.

W kominach szarych wspomnieniami ognisk

śpiewa wiatr znane melodie,

że nie ma pracy, że jest dymu głodny,

bo piec-ateista już się ogniem nie modli.

Bezduszne schody skrzypią stęchłością,

ściany duszą się, pocą się z braku powietrza.

Tynk opada. Domy — szkielety z kości