negliżują swoje wnętrza.

Człowiek przyczłapał w zaułek,

szukając kąta nocnego w śmierdzącym podwórzu.

Serce domu i serce włóczęgi ścięły się zazdrosnym bólem:

ścianom brak było powietrza — bezdomny miał go za dużo...

Bunt linotypów

— Już sobie poszli

czarni muzykanci,

drukarze

zgarbieni,