Wiersz smutny

Pamiętam imieniny siostry, ojca, matki,

zgrzybiałej prababki i siwego dziadziusia,

pełno było w pokojach podarków i kwiatów,

kusił tort, którego nie wolno było ruszać.

A w dzień moich urodzin (dwunastego maja)

pod poduszką mą pudła chrzęściły i książki.

Flakon bzów na stoliku tak błogo upajał

mnie zapachem wiosny, dzieciństwa i beztroski.

Dziś w dzień mych urodzin nikt mi kwiatów nie przyniósł,