Chciałbym, by kamień, który w ręce trzymam,
stał się potężnym jakimś Everestem
i abym po nim stopami olbrzyma
stąpał wyniośle z nonszalanckim gestem.
Łapałbym mocną dłonią samoloty,
armaty groźne wrzucałbym do morza,
a sam mieszkałbym w wielobarwnej grocie,
w której byłyby złotodajne złoża.
Chciałbym mieć chleba, wina pod dostatkiem,
a złoto ludziom ubogim rzucałbym