tak incognito, tak cicho, ukradkiem.

O Boże! Czego wszystkiego nie chciałbym.

Lecz jest złośliwy księżyc lodowaty

i nigdy gwiazd już nie osiągnę drżących,

samotny krążę po cierniach bez kwiatów

parą nóg słabych, upiornie błądzących.

Majaczenia

Stłoczeni ciepłym smrodem, chlebem rozmarzeni,

który wam żołądki osowiałe wytarł,

stękacie pełni szczęścia w klateczkach kamienic,