miał jedną, jedyną wadę:

troszeczkę był zezowaty.

Panny się śmiały z młodzieńca,

(bo choć poważne miał cele)

gdy patrzał okiem na wtorek,

drugie widziało niedzielę.

Smucił się biedny młodzieniec

(żadna mu nie chce być żoną,

żadna kobieta nie chciała,

by z męża jej głupio drwiono).