Trójmasztowce cienkie i ciężkie o Bogu rozmyślać kazały.

Wielką literą piszę dwie nasze dzwonnice,

Okwiecone, we wstęgach, pełne krzyku ptaków,

Pośrodku muszli stopnie na wieżycę,

Białości, noce, zakątki i nagłe wiatru powiewy,

To było jak inicjał! Wraz z paryżanami

Trwożyliśmy wasze belki, o, wielkie organy!

Pan Jezus mieszka w dole. To była tiara,

Szczyt, latarnia morska, przez archanioły

Podtrzymywana oburącz już od wieków wieka.