Podejrzeniem mnie przenika
Ich widok i odbiera nadzieję.
Ma-ż mnie febra żółta nękać,
Kiedy nos swój potrę ręką?
Czy też na bronchit zapadnę,
Pijąc własny mocz wybladły?»
A córka odźwiernego i recydywista
Urządzają wyścigi. Miłość oczywista.
Gdy za słupami wiało, gdzież było się schować?
Zuch dziewczyna i tutaj umie baraszkować