Oczy jego wypatrują nieszczęśnika,
Czyha w kryjówce, jak lew w gęstwinie
Czyha, aby porwać ubogiego;
Porywa ubogiego, zarzucając sieć swą.
Gdy Senderl skończył, dzień już był w pełni. Wszyscy już wstali. W izbie na stole stał duży, ogromniasty samowar. Kłęby pary z niego buchały. Ludzie pili herbatę. Również Beniamin i Senderl otrzymali po szklance. Izba, która w nocy była sypialnią, potem herbaciarnią, obecnie zamieniła się w bożniczkę. Ludzie odsłonili nagie żydowskie ramiona. Cała parada ramion. Ogorzałe, gładkie, chude, tłuste. Czarne, białe, ciemne. Ręce wszelkich barw i kształtów. Żydzi owinęli się w tałesy, przywiązali tefilin. Zaintonowali modlitwę. Nasi znajomi, niedawno poznani Żydzi, modlili się szczególnie żarliwie. Tak, jak przystało na ludzi, którzy cierpią. Na ludzi, których ciężko doświadczył los. Ostro spierali się Panem Bogiem. Otwierali przed nim swoje serca. W uniesieniu wołali: — Ojczulku! Tato! — A ile było przy tym wygibasów, jakie ceregiele odstawiali! Nikt się do nich nie umywał. Po modlitwie wypili po kieliszku wódki. Najpierw mały łyczek tytułem próby. Na twarzach pojawiły się niewielkie błyszczące czerwone wypieki, podobne do czerwonych porzeczek. Następnie zawołali: — Lechaim86! Zaraz też dodali: — Oby Bóg zachował litość dla wszystkich Żydów — mówiąc to, wytrzeszczyli oczy, westchnęli cicho i wleli w gardło pozostałą zawartość kieliszka. Od razu poznać, że niezwyczajni to byli Żydzi. Wszystko wskazywało na to, że to byli Żydzi pobożni, uczciwi, godni szacunku.
Tymczasem jeden z nich wybrał się do miasta. Bawił tam kilka godzin. Po jego powrocie inny przez dłuższą chwilę starał się coś wyczytać z wyrazu twarzy wysłannika. Wszystko widać przebiegło pomyślnie. Lica promieniały. Obaj byli szczęśliwi. Polecili podać do stołu. Przedtem poszli obmyć się. Zanim wzięli do rąk kwartę wody, jak przystało na pobożnych Żydów, obejrzeli ją i sprawdzili. Zaprosili też naszych bohaterów do stołu na małą przekąskę. Nie kryli swego zadowolenia. Pochwalili gospodynię za przysmaki, prawili jej komplementy. Wdali się potem w dłuższe rozważanie na temat narodu żydowskiego. Doszli do wniosku, że najwyższy już czas, aby lud Izraela zaznał wolności. Dlaczego taki naród, wspaniały naród, ma dalej znosić niewolę? Licytowali się w pochwałach żydowskiego społeczeństwa. Wynosili pod niebiosa jego mądrość i talenty. Czego to Żydzi nie potrafią. Wszystkie wynalazki świata, w tym telegraf, kolej żelazna i wiele innych odkryć, są dziełem żydowskich umysłów. Ale to jeszcze nic w porównaniu z iskrą żydowską! Iskra żydowska, ten ogień wewnętrzny stanowiący esencję żydowskiej duszy, jest najważniejszym darem narodu. Wsiedli potem na bezbożników i na tych współczesnych, jakby to powiedzieć, uczonych. Rzucali klątwy na ich prochy i potomstwo. Nie zostawili na nich suchej nitki. Potępili szkoły, w których uczą zakazanych ze względów religijnych przedmiotów, i to bez nakrycia głowy. Wkrótce dojdzie do tego, twierdzili, że za nauczanie jednego rozdziału Miszny87 trzeba będzie płacić rubla, zaś za napisanie głupiego podania nawet czerwońca. Taki to świat mamy dzisiaj. Można sobie powinszować. Pięknych dożyliśmy czasów!
Tak sobie rozprawiali, aż zeszli na temat podróży naszych bohaterów.
— Winszujemy wam, aby Ten, którego Imię codziennie błogosławimy, okazał wam łaskę i spełnił to wszystko, czego my wam życzymy.
Beniamin był w siódmym niebie. Gratulacje sprawiły mu radość. Co gorsza, to wyraźne podlizywanie się dogadzało mu.
— Wiecie wy co, reb Beniaminie i wy, reb Senderl? — rzekli miejscowi Żydzi, gdy już wstawali od stołu. Mówili teraz bardzo wolno, sylabizując każdą literę. — Zrobimy tak, jak w takich wypadkach czynili nasi rodzice. Po prostu chodźmy wszyscy razem do łaźni. Po takiej podróży należy się wykąpać. Obolałym gnatom przyda się trochę pary. Można się ostrzyc, ogolić. Natychmiast poczujecie się lepiej. Tak, wierzcie mi, będzie najprościej. Możliwe, że łaźnia to nie jest ostatni krzyk mody. Wiemy, że u bezbożników łaźnia nie cieszy się dobrą sławą, ale przecież my ludzie nieuczeni. Postępujemy tak, jak nasi dziadowie. Porządny Żyd nigdy się łaźni nie wyrzeknie. Czym karczma dla chłopa, czym rzeczka dla kaczek, tym, i to w znaczniejszej jeszcze mierze, jest łaźnia dla Żydów. Żaden naród nie jest w stanie odczuć smaku łaźni, jedynie Żydzi. Tego smaku nie wyrazisz słowami. Łaźnia żydowska ma coś z religii, z misterium. Żyd jest zespolony z łaźnią więzami uczuciowymi. Łaźnia odgrywa w jego życiu niesłychanie ważną rolę. Dusza żydowska nie ruszy się z nieba, aby wejść w ciało człowieka, zanim nie przejdzie przez łaźnię. W inny sposób nie można jej w ogóle posiąść. Na nic tu się zdadzą najwymyślniejsze sposoby. Łaźnia to kwatera główna, sztab generalny pomiędzy niebem a ziemią. Zanim Żyd przyjdzie na świat, nim w jego ciele pocznie się coś ruszać, już wszystko o nim wiedzą łaziebny i łaziebna. Łaziebna w mykwie, zanurzająca kobiety żydowskie w wodzie, posiada już wcześniej wszystkie informacje. Wiemy, że Żyd na sobotę i na święto otrzymuje w darze nową duszę. Żyd, który nie wykąpie się przedtem w łaźni, nie odczuje wszak jej obecności w sobie. A bez tego jest jakoś mniej żywy. Po prostu zwiędły, nieświeży, przygasły. Czy widzieliście Żyda powracającego w piątek z łaźni? Po prostu kwitnie. Jest o całe lata młodszy. Owa odwieczna iskra żydowska rozżarza się w nim. Jego oczy jaśnieją pełnym blaskiem. Zapach faszerowanej ryby, aromat przepysznego cymesu łechce jego podniebienie niczym wonne kadzidło. Nos wciąga z przyjemnością te zapachy. Delektuje się nimi, rozkoszuje. A w sercu gra muzyka. Tylko by chciał śpiewać, tylko koncertować. Treluje jak słowik. Śpiewa pieśni nad pieśniami. Jest wtedy podobny do rozpieszczonego dziecka. Rozpala się, rozpłomienia. Prawie znajduje się na tamtym, lepszym świecie. Do łaźni Żyd powraca jak do ojczyzny. Do wolnego kraju, w którym wszyscy mają równe prawa i jednakowy głos. Tam, na równi z innymi, może osiągnąć najwyższe stanowisko. Może się wspiąć na najwyższy szczebel, na najwyższą ławkę. Tam może swoją biedną duszę odświeżyć, choćby na krótki czas. Może rozprostować swoje gnaty. Może zrzucić z siebie swój codzienny worek trosk i zmartwień. Oto czym jest łaźnia dla Żydów!