— Niechaj Korotkow osobiście przyjdzie.

— Toż przecież ja, towarzyszu, jestem Korotkow.

— Daj zaświadczenie.

— Ukradli mi je dopiero co — zajęczał Korotkow — ukradli, towarzyszu, młody człowiek z wąsikami.

— Z wąsikami? To na pewno Kołobkow. Bezwarunkowo on. On w naszym okręgu specjalnie8 pracuje. Ty go teraz w herbaciarniach szukaj.

— Towarzyszu, ja nie mogę — zapłakał Korotkow — ja do Spimatu muszę, do Kalsonera. Puśćcie mnie.

— Zaświadczenie daj, że ukradli.

— Od kogo?

— Od domowego.

Korotkow opuścił ganek i pobiegł ulicą.