Rokk, wreszcie, obraził się mocno.
— Przepr...
— Wszak, trzeba przecież wiedzieć, o co idzie sprawa!... Dlaczego pan się przyczepił do tego promienia?...
— Dlatego, że to olbrzymiej wagi sprawa...
— Aha. Olbrzymiej?... Zatem... Pankrat!
I kiedy Pankrat ukazał się:
— Poczekaj, pomyślę.
I Pankrat pokornie czekał.
— Ja — mówił Piersikow — nie mogę zrozumieć oto czego: dlaczego potrzebny jest taki pośpiech i sekret?
— Pan, profesorze, zbił mnie już z pantałyku — odpowiedział Rokk: pan nie wie, że kury wszystkie zdechły co do jednej.