— No więc cóż z tego? — zawołał Piersikow: cóż to wy chcecie wskrzeszać je momentalnie, czy co? I dlaczego przy pomocy jeszcze niezbadanego promienia?
— Towarzyszu profesorze — odpowiedział Rokk: pan mi, słowo honoru, przerywa. Mówię panu, że nam koniecznie potrzeba wznowić u siebie hodowlę kur, dlatego że za granicą piszą o nas wszelakie obrzydliwości. Tak.
— I niech sobie piszą...
— No, wie pan — zagadkowo odpowiedział Rokk i pokręcił głową.
— Komu, pragnął bym wiedzieć, przyszła do głowy myśl hodować kury z jajek...
— Mnie — odpowiedział Rokk.
— Uhu... Tek-s... A dlaczego, pozwoli pan się dowiedzieć? Skąd pan się dowiedział o właściwościach promienia?
— Byłem, profesorze, na pańskim odczycie.
— Ja z jajami jeszcze nic nie robiłem!... Dopiero zamierzam!
— Jak Boga kocham, uda się — naraz z przekonaniem i szczerze rzekł Rokk — promień pański jest tak znakomity, że choćby słonie można hodować, nie tylko kurczęta.