LECHICKI
Tylko że to wszystko diabelnie kosztuje...
JULIUSZ
Mój ojcze, jak przyjąć, to już jak się należy — ja inaczej nie rozumiem. Zresztą cóż znaczy tych głupich parę tysięcy wobec tej pozycji, jaką zyskujemy w świecie przez przyjazd księcia, i protekcji tak wpływowej osobistości w Wiedniu. A przy tym, mam tu jeszcze jeden planik w perspektywie...
LECHICKI
zaciekawiony
No, cóż takiego?
JULIUSZ
bierze ojca pod rękę i, idąc, mówi ciszej i tajemniczo
Uważa ojciec, z księciem przyjeżdża jego bratanek, mój kolega i przyjaciel. Chłopak młody, przystojny, majętny i ma wielką przyszłość przed sobą — kto wie, czy nie uda mi się wyswatać go z Bronią.