— To on taki? — zawołał. — To za to, że ja zęby ściskam i nie mówię nic przed panem Anatolem, dla miłego spokoju — on mi buty szyje za plecami? Dobrze. Popamięta on mnie długo, jak mu przystawię stołka. Niech mój pan dowie się, co to za ptaszek. Bo trzeba wam wiedzieć, że to szelma ostatniego gatunku.

I zaczął wyliczać całą litanię nikczemności popełnionych przez majora, z których wiele już Hulatyński znał, ale wiele było takich, o których teraz dopiero się dowiedział.

— I że też to panowie żyją z takim człowiekiem! — zrobił uwagę Hulatyński.

— Bo im potrzebny. Gdzie sami powalać się nie chcą, tam takich używają.

— Tomasz mi tam takie ciekawe rzeczy opowiadał o tym panu i o jakiejś pięknej pani i jej mężu.

— Korbucie?

— Może znacie już tę historię?

— Co nie co wiem, że mój dawny pan kochał się w jego żonie.

— Za co sobie grubo mąż zapłacić kazał.

— Zapłacić? Tego nie słyszałem.