— Toby zdradziło — mówił — moją tajemnicę, a pan przyrzekłeś mi szanować ją.
Anatol rad nierad zgodzić się musiał i uczynić zadość życzeniu Hulatyńskiego.
Wrócili do miasta i Hulatyński zawiózł Anatola prosto przed mieszkanie jego narzeczonej. Anatol chciał go koniecznie zabrać z sobą na górę, aby mu sama podziękować mogła za przysługę, jaką im oddał obojgu; ale Hulatyński i na to przystać nie chciał.
— Ona nie powinna wiedzieć o niczym — powiedział. — Czysta jej dusza nie powinna znać tej kałuży, w którą wpadłeś na chwilę. Dziękować nie masz za co; zrobiłem, com był powinien. Skorom się sam wydostał z błota, obowiązkiem moim było ratować drugich. Bądź pan zdrów i szczęśliwy!
— Do widzenia! — rzekł Anatol, ściskając serdecznie rękę dorożkarza.
Nie mówił na wiatr: „Do widzenia!”, bo w kilka dni zjawił się w pomieszkaniu Hulatyńskiego. Poczciwy chłopiec nie mógł pogodzić się z myślą, żeby mógł tak na sucho rozstawać się z tym, któremu miał tyle do zawdzięczenia za wyratowanie go od strat materialnych i upadku moralnego. Chciał mu to koniecznie czymś wynagrodzić, a widząc jego ubogie mieszkanie i jego samego ciężko pracującego na utrzymanie, ośmielił się w sposób ile możności najdelikatniejszy ofiarować mu pomoc pieniężną.
Hulatyński jednak z godnością odmówił przyjęcia pieniędzy.
— Nie potrzebuję pieniędzy — rzekł — bo umiem zapracować i mam tyle, ile mi potrzeba, a nawet coś się odkłada na czarną godzinę. Jestem dziś bogatszy niż dawniej, bo znam wartość grosza i umiem go szanować. I tobie radzę, młodzieńcze, nie rozrzucaj mienia bez potrzeby, bo ani się spostrzeżesz, jak stracisz wszystko. To tak łatwo.
Anatol spostrzegł, że się niewłaściwie wyrwał z ofiarowaniem pieniędzy, i począł przepraszać Hulatyńskiego. Szukał jednak innych sposobów wywdzięczenia mu się, ale wszystkie jego usiłowania rozbijały się o szlachetną dumę dorożkarza.
Nareszcie wynalazł sposób. W majątku jego rodziców był folwark nieduży, ale dobrze zagospodarowany; sto morgów pszenicznej ziemi, dworek i budynki w dobrym stanie i pięknym położeniu, staw i trochę lasu. Zaproponował Hulatyńskiemu, aby opuścił dorożkarstwo i wziął od niego ten folwark w dzierżawę.