— Upatrzyła sobie coś do Adasia — objaśniła babka.

— Ale co, cóż on ci zrobił? Dlaczego taka niełaska?

— Ja już wiem dobrze dla czego.

— No, to powiedz, dam mu burę, jeżeli zasłużył.

— Najlepiej niech mu dziadek nic o mnie nie mówi. Nie chcę, żeby myślał, że się nim zajmuję choć tyle... tyleczkę.

— No, to przynajmniej nam powiedz, o co ci chodzi?

— O nigdy, za nic w świecie — mówiła trzepocząc rękami.

Napróżno dopytywali się oboje staruszkowie, rozciekawieni i zaniepokojeni nawet potrosze tym niewytłumaczonym wstrętem młodej panienki do młodego, dorodnego i tak dobrego chłopca, jakim znali Adasia.

— Może ci co powiedział takiego?

— Nie, nie — nic wcale.