— Dziadku, nej potym zacun dysc loć.

— Nej co daléj?

— A na ubócu pos świniar świyniye w takim okropnie wielkim kapelusié. Nej jo mu wloz pod tén kapelus.

A dziadek sie mi pyto:

— A jakiś tyn świniar był?

A ja mu godom:

— Ej, taki dziadku, jakoście i wy!

Wtej17 dziadek sie wkurzył, chycił sajte18 z ognia, a jo juz stoł w dźwierzak19, rucił za mnóm tóm sajtum, jo jom złapoł polącom sié i polącom sié do sałasa do nasego bace zek doniós. Ji od tégo casu ognia w sałasie my mieli dóść. Haj!

Komentarz

Opowieść, osadzona w realiach Podhala i w społeczności pasterskiej, ma cechy bajki magicznej wątków T 480B „Dwie siostry i miesiące” i T 551 „Wyprawa po żywą wodę” oraz anegdot łgarskich np. wątków T 1882 „Wędrówka w krainie absurdu” czy T 1892 „Koń obrastający hreczką” (wg J. Krzyżanowskiego, Polska bajka ludowa w układzie systematycznym). Tekst ma budowę szkatułkową: w drugiej części narrator relacjonuje, jak tajemniczemu dziadkowi prezentował swoją „opowiastkę”. Historyjka ta pełna jest niestworzonych przygód i sprawia, że sprytem zdobywa to, czego nie udało się osiągnąć dwu wcześniej posłanym juhasom. Choć w hierarchii stoi niżej od nich, jednak w toku bajkowych perypetii okazuje się najbystrzejszy, najodważniejszy i najmądrzejszy. Widzimy tu odwołanie do szeroko znanej formuły inicjalnej wielu bajek magicznych typu Jeden król miał trzech synów. Nasz bohater wybiera się po ogień, niezbędny człowiekowi do życia. Wyprawa ta, najeżona niebezpieczeństwami, jest wedle bajkowej poetyki wyprawą w zaświaty. Ich symbolem jest chata zarządzającego ogniem, każącego i nagradzającego starca, przypominającego istotę boską.