Golgota
Błądząc po mieście tym czarnym wieczorem,
Jak nad brzegami oślepłej czeluści,
Wołam cię sercem osłabłem i chorem:
Boże mój, Boże, czemuś mnie opuścił?
Mury kamienne stłoczyły się przy mnie,
Domy nieżywe, milczące, jak groby, —
Może w śmiertelnym wysławi cię hymnie
Parasol — sztandar deszczowej żałoby?
W głębi bezdennej zamknięty, jak w studni,