Chrypły od krzyku i niemy w boleści,
Wołam: niech przyjdzie! niech pierś mi zaludni
Burzą form swoich i falą swej treści!
Straszna samotność! w tem mieście znikomem,
Które jest górą i znowu otchłanią, —
Wołam w milczeniu — i noc jest nad domem,
Jak gdyby wszystkie dnie tęskniły za nią...