Nam marzyć nie kazano. Broń dano do ręki,

Ćwiczono w marszach śmierci, aż do łez, do męki,

Wypruto z nas kłąb nerwów i mózg nam zatruto, —

Śród trupów macierzanką pachniało i rutą...

Żar przestał nas przepalać a mróz przestał chłodzić,

Mieliśmy wszyscy zginąć i znów się odrodzić.

O czem dziś mamy dumać tu, na miejskim bruku,

Mając piersi pęknięte, uszy pełne stuku,

Oczy pełne milczenia, myśli pełne nudy?...

Razem z Tobą uciekać w krainę ułudy!