Poto siał w skiby ziarna i wróżył pogodę,

Deszcz zamawiał, lub słońce, żeby nie szło w szkodę;

W czas siejby, w czas zbierania pełnym urodzajem

Cieszył serce, jak wiosna cieszy zieleń majem;

Poto z ziemią rozmawiał i wadził się z niebem,

By łaknących mógł dzisiaj sycić gęstym chlebem.

Muzo chlebna, pożywna, świeżym wonna wdziękiem!

Głodnego karmisz mocnym bronzowym bochenkiem,

Zęby żują miąższ mączny, pachnący wypiekiem,

Ziarnem... siejbą... żniwami... i polem dalekiem...