Żyjemy Twojem słowem, jak powszednim chlebem.

Tacy sami jesteśmy, choć tak bardzo inni:

Bardziej chłodni i obcy, ale mniej niewinni,

Mniej mocni, mniej szaleni, tak samo prawdziwi,

Chociaż bardziej zmęczeni, lecz bardziej szczęśliwi.

Nie szumiały nam słodkie topole jesienne,

Nie pachniały nam noce ciemne i bezsenne,

Nie kołysał nas wicher, gdy szarpał powietrze,

Ani nawet kwiateczki od obłoczków bledsze,

Nie wiły dla nas wieńca na gorące skronie...