Nikt koni nie zatrzymał w nowogrodzkiej stronie...

Burzliwy potok wieku porwał nas, wychował,

Koń groźny pędził z nami i serca stratował,

Jak upiór nas wystraszył, nim zginął, jak Gustaw...

Wdychaliśmy krwi wiele — krew mamy na ustach!

Nam marzyć nie kazano. Broń dano do ręki,

Ćwiczono w marszach śmierci, aż do łez, do męki,

Wypruto z nas kłąb nerwów i mózg nam zatruto, —

Śród trupów macierzanką pachniało i rutą...

Żar przestał nas przepalać a mróz przestał chłodzić,