W dworku szlacheckim z drzewa, lecz podmurowanym,

W ciemnej wieży Aldony, w cichej więźnia celi,

Gdzie czart kusił i słodko śpiewali anieli,

Lub nad brzegiem Świtezi modro malowanym...

W karczmie Rzym, gdzie Twardowski wychylał kielichy,

Na Krymie, kędy błyska lampa Akermanu,

Nad przestworem suchego płynąc oceanu,

Byłem z Tobą, ogromny i ogromnie cichy!

W dzieciństwie jeszcze, pomnę, nad brzegiem ruczaju,

I w śródmieściu krzykliwem, zmęczony i blady,