Już nie przyjdzie tu więcej ten, który swe ręce
Jak Tomasz wkładał w rany bolesne i chore, —
I w rozkoszy piekielnej, jak w piekielnej męce,
Musi światła mieć więcej. — «Żono, odsuń storę».
Już żałobne chorągwie targa wiatr jesienny,
I głuchy dzwon na trwogę jęczy w całem mieście.
— Już sami zostaliśmy w czuwaniu bezsennem...
Zabierzcie czarną trumnę i dalej odwieźcie.
Wykonać nam testament zostaje ostatni,
Gorące proste słowa, — milczące najgłośniej, —