W bólu zrodzone, poczęte w rozkoszy,
Na łasce świata i własnej słabości
Byt okupujesz kosztem nędznych groszy.
Zanim cię młodość wykarmi do syta,
Soki twe pędząc drogą dookolną,
Ucząc miłości, która w niej ukryta,
Poczujesz starość chłodną i powolną.
Trucizny słodkie, które duszę koją
I myśli krzepią, — czemuż tobie szkodzą?
Jaką goryczą, lub słodyczą swoją