Ani Dant cudny, ani Heine błogi,

Ani Mickiewicz wielkością wspaniały,

Nie stali przy mnie na początku drogi,

Którą mi burza i cisza owiały.

Ale jednegom obrał przewodnika,

By mnie prowadził, napełniając siłą,

Tam, gdzie najwyższa mądrość nie przenika,

Gdzie wszystko będzie i gdzie wszystko było.

On to, czy ona w przestrzenie najczystsze

Wiodła przez otchłań, którą grzechy czynią,