Ażebym był pod mocą szczęsną twego ducha,

Jako motyl, ukryty pod liściem łopucha.

Już mi dzisiaj dzień każdy i każda noc w głębi

Ciebie, najsłabsza siło, sercu dziewosłębi,

Już mnie twoje spojrzenie najsmutniej pociesza,

I morze łez rozdziela, jak laska Mojżesza.

Uderz mnie burzą ognia i oddechem spopiel!

Niźli miałbym przez myszy być zżarty, jak Popiel.

A jeśli sercem życia jestem tobie winny,

Te puste słowa rozwiej jak piasek pustynny,