Czarny antracyt słońca, łupany w korytarzach,

Krany żelazne w murach wonnych i ciemnych,

Uśmiechy rozkwitające liljami na twarzach!

Wózki wiozą węgiel, wapnem pokropiony,

Górnicy w kopalniach dzwonią w ściany młotami,

W podziemiach lampki płoną, jak lampiony,

I woda chlusta wiadrami, dzbanami,

A na powierzchni — miału czarnego tonny,

Iskrzy się słońce dzienne, jak nieba węgiel dzwonny!

Gdynia