Klęcząc, upada na ramiona szynom...

Lokomotywo! Kochanko palacza!

Ten czarny człowiek zdradza cię z dziewczyną!...

Oda do wolności

Uciska mnie łapa ciężka, jak dom,

Wrastają we mnie potworne korzenie, —

Gdzie jest, ażeby uderzył, grom

W przestrzenie, w wolne przestrzenie?...

Kiedy mi słówka zdejmują z warg,

Kleszczami ściskają, wtłaczają do skrzyń,