Pragnę słowa zarzucić, jak płaszcze z płomienia!

O! serce już omdlewa i duszę zachwyca,

Czy przyjdziesz, jako złodziej, czy jak błyskawica,

Czy podasz usta wdzięczne, czyli w dzień spotkania

Śmiertelną dłoń mordercy do ucałowania —?

Ty władzą nierozumną wypadasz z ukrycia

I rządzisz naszą śmiercią w samem sercu życia,

Jak na skałę rzucone ziarenko gorczycy,

Wyrastasz nad głowami drzewem tajemnicy!

Przypłyń żywiołem groźnym i jasną łagodą,