Daj nam języki ognia, ocuć żywą wodą,
Przybądź do domów ludzkich, otwartych naściężaj
I wysokim urokiem czaruj i zwyciężaj,
Podszepnij słowa klęski, do triumfu namów,
Poezjo, niespodziana, jak wybuch wulkanów!
Szukałem cię w niebiosach zimnych i otchłannych,
Na miesiącach wieczornych po gwiazdach zarannych,
W szumie drzewnym na wietrze, w modrowodej toni,
W skupisku czarnomiejskiem, w okrutnej symfonji
Skrzypiących wozów wojny po miedzy bezkresnej