Czerpałaś rozpacz wiedzy po stokroć okrutnej,

Od wszystkich smutków świata jeszcze bardziej smutnej,

Bardziej grzesznej, niżeli wszystkiej ziemi grzechy,

Lecz pełnej przebaczenia, jak pierwsze uśmiechy...

Naumiało cię życie nędzy nielitosnej,

Beznadziei ostatniej i zimy bezwiosnej,

Klątwami, łzami, gniewem w słodkich rymów państwie

Groziło ci po nocach w samotnem wygnaństwie!

Opiła woń fjołków godziną wieczorną

Nad ścierwem ziemi wiała tęsknotą upiorną...