Łamałaś krzykiem wieczór w oczach pełnych zgrozy,

Cięłaś cichcem łańcuchy, szarpałaś powrozy,

Biłaś burzą w brzeg ziemi, biczem ognia smagan,

I obłąkał mi serce natchnienia huragan,

Ażebym był pod mocą szczęsną twego ducha,

Jako motyl, ukryty pod liściem łopucha.

Już mi dzisiaj dzień każdy i każda noc w głębi

Ciebie, najsłabsza siło, sercu dziewosłębi,

Już mnie twoje spojrzenie najsmutniej pociesza,

I morze łez rozdziela, jak laska Mojżesza.